Wasze opinie
#31
E-e. Nie mylmy wytykania błędów z "podobaniem się" . Można - a nawet trzeba - wyrazić opinię i wytknąć błędy, ale nie można powiedzieć "nie podobało mi się, pisz co innego" Język
Wtedy można powiedzieć "nie podobało mi się, idę sięgnąć po coś bardziej w moim guście" Duży uśmiech
(nie mogę czytać wszystkich postów bez spoilerów, ale kurka nie wtrącić się mi trudno xD)
|  deviantART  |  tumblr  |  facebook  |  
#32
@Wolf-girl. To „odwrotnie niż Wolf-girl” to chodziło mi o „W końcu najwięcej uczymy się na krytyce, a nie pochwałach." Wg mnie właśnie jest kompletnie na odwrót – krytyka dużo daje, ale pochwały są równie ważne, a dla niektórych ważniejsze. Pamiętałam nawet to zdanie, chciałam je napisać, ale zapomniałam i wyszło trochę niegrzecznie, wybacz. ._. Mówisz mądre rzeczy, ale wydaje mi się, że wynajdujesz błędy trochę na siłę.

No tak, to synonimy słowa pal jako drewnianego słupa. I one mnie raczej nie podniecą. „Pal” było i jest używane w literaturze erotycznej w kontekście seksualnym i w końcu został temu słowu nadany nowy sens w skojarzeniu do tortury nabijania na pal, a nie tego drewna.

Cytat:Czyli jeśli czytelnikowi coś się nie podobało, to nie ma prawa wyrazić krytyki, tylko odłożyć książkę i sięgnąć po inną? Myślisz, że to pomoże autorce? 
Ma prawo i to dobrze, jeśli powie co mu się nie podobało, no ale autor nie może przecież zmieniać swojego stylu czy pomysłów czy innych pod czytelnika. Jeżeli czytelnikowi nie podoba się za dużo rzeczy w książce, to nie oznacza, że książka jest zła tylko nie wpasowała się w gust danej osoby i raczej nie dojdą do porozumienia. To jak nienawiść od pierwszego wejrzenia ~ x D
Ale wiesz, w sumie obie mamy rację, bo to zależy od statystyki – ja mówię o tym kiedy książka nie podoba się jednej osobie na np. 5 osób, ale jeśli większość osób wyraża się o książce negatywnie to rzeczywiście coś z powieścią jest nie tak.

Rizu napisał(a):(nie mogę czytać wszystkich postów bez spoilerów, ale kurka nie wtrącić się mi trudno
No. <3 Jest super. <3 Coś się dzieje.
#33
Cytat:Jakaś równowaga w przyrodzie musi być

I ja się z tym zgadzam. Dobrze, że Wolf-girl zwraca uwagę na pewne sprawy warsztatowe, chociaż tym tekstem o skarpetach trochę mnie przybiła... ale ja taki wrażliwiec jestem i nic nie poradzę, że biorę sobie dużo rzeczy do siebie. Dobrze, że później się wszystko wyjaśniło.

Shyer, dziękuję ci za ciepłe słowa. Każda pochwała, którą otrzymuję, sprawia, że zaczynam wierzyć w siebie i wiem, że było warto podjąć taki wysiłek jak napisanie książki ^.^

Cytat:Świetnie go wykreowałaś psychologicznie - z całą sytuacją rodzinną, środowiskiem i jego zachowaniem w Rosji i już jako cesarz. Nie wiem, czy czytałaś coś więcej o fobiach i zaburzeniach osobowości, czy tak intuicyjnie kreowałaś jego osobowość? Wszystko jedno od odpowiedzi - idź dalej w psychologię jakkolwiek (praca, pisanie, whatever), bo super ją czujesz i rozumiesz.

O fobiach trochę czytałam, ale w kreacji postaci Li pomogła mi przede wszystkim intuicja i... trochę mojej osobowości. Jestem takim samym wrażliwcem jak Li, co można już było zauważyć xDDD
[Obrazek: 2942a2p.jpg]
#34
Recenzja książki - zapraszam Uśmiech
#35
Bardzo dziękujemy za tak obszerną i szczegółową recenzję Uśmiech
#36
Wyrażanie własnych myśli przychodzi mi z trudem, ale postaram się pisać zrozumiale.

Główny bohater (Li) jest irytujący, ale tylko dlatego że otrzymał cechy charakteru które mnie osobiście irytują (zresztą jak większość novelkowych ukesiów Język). Dlatego też nie zapałałam uczuciem do niego.
Co innego ci dwaj złośliwcy, których po prostu wielbię. Ich charakterki są świetnie wykreowane.

Widzę, że nie tylko mnie wytrącał z rytmu przeskok między pierwszą i trzecią osobą narracji. Na to kręcę nosem.
Trochę za szybko na początku skakały po Li uczucia.
nie ufam ci -> mamusia mówi zaufaj mu -> ufam ci bezgranicznie
zabrakło mi w tym "zaufam ci, ale lepiej mnie nie zawiedź" a dopiero później już pełne zaufanie.

Udawanie przez Li niewidomego. Pomysł świetny, ALE osoby niewidzące trzymają przewodnika po łokieć (pod rękę jak kto woli) lub za ramię, taki sposób prowadzenia jest stabilniejszy.

Był jeszcze jeden zgrzyt. W języku chińskim nie ma podwójnego czytania znaków, jest to wymysł Japończyków. W chińskim jeden znak - jedno znaczenie. Słowo, nawet jeśli w zapisie europejskim jest takie samo, wypowiedziane na innym tonie jest już innym słowem.

Im dalej w książkę tym przyjemniej się ją czytało i po dotarciu do ostatniej strony tak jakoś żal było zamknąć okładkę Przytulanie Wierzę, że wciąż się rozwijasz i jeszcze nie raz uraczysz nas jakąś miłą historią.
Jeśli miałbym zaklasyfikować jakoś tą książkę, wsadziłabym ją między novelki japońskich autorek niż między powieści.

(27-02-2013, 02:10 AM)wolf-girl napisał(a): „Nadal jednak pozostało pewne nieprzyjemne wrażenie, którego trudno było się pozbyć”
Nadal jednak pozostało pewne nieprzyjemne wrażenie, którego nie potrafił się pozbyć.
wolf-girl tu muszę tobie wytknąć błąd, bo zmieniłaś znaczenie zdania. Według twojej wersji bohater nie umie pozbyć się wrażenia, według wersji Kaamos umie, chociaż jest to trudne.

Co do pala jakoś mi nie przeszkadza takie określenie. Czytałam novelkę w której autorka z upodobaniem używała określenia DRĄŻEK. pikuś.
#37
Zastanawiałam się czy coś tu napisać skoro tak wiele zostało już powiedziane. Z drugiej strony sama dobrze wiem, że każda opinia się przydaje, nawet powtarzająca się, albo krótka, bo zawsze denerwuje mnie, jak toś coś przeczytał/zobaczył, a nie zostawił żadnej opinii.

Kupienie książki bardzo mnie męczyło, bo okładka. W sumie kiedyś w poprzedniej pracy jak ściągali plakaty z gazetki szkolnej to też zawinęłam stamtąd plakat z rysunkami z Suobi-chan. Okazja natrafiła się przy okazji konkwentu aB-5olution, gdzie mogłam złapać i Suobi i Kaamos, żeby mi podpisały książkę, więc skorzystałam z tej okazji i ją kupiłam Uśmiech Gdyby więcej ilustracji pojawiło się w środku książki to wcale bym nie narzekała Oczko. Chociaż myślę, że ta LN (ciężko mi to nazwać powieścią, bo przeczytałam to w kilka godzin po konwencie za jednym zamachem i wydawało mi się tylko wycinkiem całości Oczko, ale to dobrze, bo ja wolę mieć takie odczucia po przeczytaniu czegoś) była na tyle dobrze namalowana słowami, że łatwo było sobie ją zobrazować i oczami wyobraźni widzieć jak powinna wyglądać ilustracja do każdej strony.

Jak dla większości dla mnie wadą były sceny łóżkowe. Pomijam już fakt, że po polsku mogło to brzmieć śmiesznie i nie każdemu przypaść do gustu - dla mnie tych scen opisanych co się dzieje krok po kroku było za dużo. Niektóre z nich spokojnie można by skrócić, bo w końcu w pewnym momencie człowiek ma wrażenie, że czyta znowu to samo ze zmianą naprawdę drobnych elementów. Nie wszystkie sceny są takie, ale jak dla mnie można by w przyszłości spokojnie ograniczyć opisywanie scen łóżkowych w tak długi sposób i zostawić tylko te najważniejsze tak w całości, krok po kroku. Zważywszy na to, że ludzie nie przepadają za takimi scenami po polsku, mogłoby to wyjść nawet na lepsze. Chętnie zamiast części scen poczytałabym trochę więcej o postaciach i fabule, albo skupiła się w pewnych momentach trochę bardziej na uczuciach, bo wszystko stało się w pewnym momencie dość szybko i doszło do takiej sytuacji, jak ktoś skrótowo opisał:
Cytat:nie ufam ci -> mamusia mówi zaufaj mu -> ufam ci bezgranicznie
Może nie aż tak, ale akurat tutaj człowiek ma wrażenie, że nagle ni stąd ni zowąd autorka zaczęła sobie lecieć emocjonalnie po łebkach, żeby przyspieszyć fabułę.

Generalnie może po prostu ja lubię kiedy jest więcej uczuć i fabuły więc czasem miałam takie "ech, znowu scena łóżkowa, chyba przeczytam ją później, i tak jest o tym samym".... Książkę ryzykownie też trzymać na wierzchu, bo gdzie nie otworzyłam na chybił trafił, tam zawsze sceny łóżkowe. To już offtop, ale często na Sylwestrze gramy w batsu game i czytając te sceny miałam też takie "Uooo, ale będzie kara, jak trzeba będzie to przeczytać na poważnie". Gdyby ktoś mnie miał zapytać, które sceny bym odpuściła, gdybym np. była edytorem, to wydawało mi się, że sen Yina jest zbyt wyraźny i detaliczny jak na sen, a i w sumie scena łóżkowa z Mitsuru też nic wielkiego do fabuły nie wzniosła i spokojnie można by było ją skrócić, żeby tylko zaznaczyć, że byli razem.

To było to, na co kręciłam nosem. Broń Boże nie narzucam nic autorce, ani nie twierdzę, że miało być tak, a tak. To są tylko i wyłącznie spostrzeżenia z punktu jednego czytelnika Oczko. Z innych przypadkowych spostrzeżeń - rzadko spotykam się z tym, żeby część wypowiedzi/narracji w książce była umieszczona w nawiasie. Rozumiem, że to może się wydawać czytelniejsze i mniej chaotyczne, ale po prostu poczułam się zaskoczona, bo nie często widuję to rozwiązanie i może dlatego nie jestem do końca do niego przekonana.

Oprócz tej malowniczości, o której już pisałam i tego, że bardzo łatwo było mi sobie wyobrazić każdą scenę wizualnie, od początkowej sceny z małą Chryzantemką do samego końca, to na pewno dużym plusem jest to, że książkę czyta się lekko, szybko i przyjemnie. Ja potrzebuję takich rzeczy, ponieważ literaturą szybko potrafię się zmęczyć i rzucić nią w kąt, a tu jak zaczęłam o 16, kiedy wróciłam z konwentu, tak z kilkoma przerwami skończyłam książkę o 3 w nocy, bo chciałam ją połknąć od razu. Kiedy byłam młodsza czytałam dużo, bez przerwy, aż zaczęło mi to uchem wychodzić, dlatego teraz naprawdę trudno mi coś przeczytać - tak, że z mojej strony to dosyć duży komplement Oczko. Widziałam, że w recenzji ktoś marudził na intrygę polityczną, natomiast mnie się przede wszystkim podobało to, że taka intryga pojawiła się w tle i całość mogła od początku do końca zostać swobodnie oparta na jej osi. Takie rzeczy to ja lubię~~ Sfera psychologiczno-uczuciowa była w książce taką... sinusoidą? Niektóre elementy były bardzo dopracowane i godne pochwały, przy innych człowiek miał wrażenie, że można by je dopracować, bo zostały potraktowane po łebkach, a może z pośpiechu pominięte. Z punktu czytelnika wydawały się one jednak ważne dla fabuły, więc o ile w pewnych momentach jest wręcz idealnie, o tyle w innych człowiek ma niedosyt i czegoś mu tam brakuje.

Wracając do tematu tego, że potrafiłam sobie wszystko wyobrazić - jednej rzeczy nie potrafię, a mianowicie twarzy Changmina. O matko Oczywiście dla mnie to bardzo istotna kwestia i nie mogę przeboleć, że akurat jego twarzy nie umiem sobie wyobrazić. Jakaś wskazówka zdjęciowa, fanart, cokolwiek ;D?

Generalnie całość odebrałam bardzo pozytywnie, aczkolwiek gdybym miała do wyboru zakup tej samej książki z mniejszą ilością sekszenia się opisanego tak krok po kroku, to wzięłabym tę opcję. Uśmiech

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za autografy, hehe Duży uśmiech
[Obrazek: tumblr_mzgo4kH5t81sdzqbyo1_250.gif]
#38
Dziękuję za obszerną opinię i za przyjazne wskazanie niedociągnięć.

Cytat:Wracając do tematu tego, że potrafiłam sobie wszystko wyobrazić - jednej rzeczy nie potrafię, a mianowicie twarzy Changmina. Oczywiście dla mnie to bardzo istotna kwestia i nie mogę przeboleć, że akurat jego twarzy nie umiem sobie wyobrazić. Jakaś wskazówka zdjęciowa, fanart, cokolwiek ;D?

Mówisz, masz ^.^

http://valleyhu.deviantart.com/art/Qing-...-257044894

Swoją drogą ci wszyscy Azjaci są tak podobni do siebie, że naprawdę ciężko jest sobie wyobrazić każdego w inny sposób Język


Pora na mały sekret. Dlaczego książka otwiera się zawsze na scenach seksu? Zostało to przeze mnie dokładnie wyliczone, aby potencjalna fanka yaoi przed zakupem odnalazła to, co właśnie najbardziej kocha xDD

A tak na poważnie - pisanie "Pieśni dla Feniksa" było dla mnie próbą stworzenia czegoś zrównoważonego i harmonijnego według zasad chińskiej estetyki. Zdaję sobie sprawę, że nie wyszło to idealnie, ale każdy element ma jakiś cel.
Cieszę się, że użyłaś słowa "sinusoida". To wskazuje, że w książce pewnych elementów jest więcej kosztem innych, ale wszystko względnie się równoważy.
[Obrazek: 2942a2p.jpg]
#39
(02-09-2013, 05:56 PM)Kaamos napisał(a): Mówisz, masz ^.^

http://valleyhu.deviantart.com/art/Qing-...-257044894

Swoją drogą ci wszyscy Azjaci są tak podobni do siebie, że naprawdę ciężko jest sobie wyobrazić każdego w inny sposób Język

No ale on taki mieszaniec, więc trochę zbiło mnie to z tropu Oczko. Ale taki rysunek już mi wszystko w główce rozjaśnia Duży uśmiech.

(02-09-2013, 05:56 PM)Kaamos napisał(a): Pora na mały sekret. Dlaczego książka otwiera się zawsze na scenach seksu? Zostało to przeze mnie dokładnie wyliczone, aby potencjalna fanka yaoi przed zakupem odnalazła to, co właśnie najbardziej kocha xDD

No właśnie, właśnie, już na konwencie jak powiedziałam, że otworzyłam książkę raz i od razu otworzyłam na wiadomej scenie to dostałam w odpowiedzi, że tak to właśnie działa :>
[Obrazek: tumblr_mzgo4kH5t81sdzqbyo1_250.gif]
#40
Niestety, powieść mocno mnie zawiodła. Można powiedzieć, że moją specjalnością jest kultura chińska, a wbrew temu, co pisała autorka, w książce nie ma niemal nic z chińskości - ani zwyczajów, tradycji, ani chińskiej mentalności, a bohaterowie mają więcej z kliszami z powieści romantycznych niż z osobami o swoich pozycjach. Także wątek sensacyjny mnie rozczarował, gdyż niemal go nie było, podobnie jak przedstawienia sytuacji geopolitycznej w AU. W sumie największym plusem książki jest ładna okładka oraz porządna, płynna narracja.
#41
Bardzo mi się podoba ;P
Pozdrawiam


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości